Kto jeszcze pamięta pacynki i te inne stwory ?

Wrażenia jakie robią na nas współczesne techniki animacyjne w prost nie da się opisać. Zapowiedzi najnowszej edycji „Króla Lwa” powalają grafiką, podobnie kiedyś działały na nas  „Potwory i spółka”, a wcześniej „Toy Story” itd. Jest w nas coś takiego, że uwielbiamy zmyślone, niesamowite historie odgrywane przez aktorów w maskach, lalki poruszane na nitkach, lub nawet postaci animowane.

Na szczególną uwagę zasługują tu lalki poruszane przez osobę znajdującą się za specjalną zasłoną. Łączą one bowiem niesamowitość postaci animowanej z zaletami występu na żywo. Lalka tego typu osadzona jest w specjalny sposób na dłoni (pacynki, lalki mimiczne), lub były poruszane na nitkach (marionetki). Niekiedy, dla lepszego efektu, łączyło się obie te techniki. Jest to tradycja stara i obejmująca wiele kontynentów. Przykładem choćby japoński teatr lalki Bunraku, czy chiński teatr cieni.

Lalki XX wieku, łezka w oku.

Pokolenie, które obecnie jest dorosłe, miało w nich szczególne upodobanie. Z zapartym tchem oglądało się przedstawienia w których główne role odgrywały pacynki, marionetki, kukiełki, lalki mimiczne i wiele innych wykonanych i poruszanych ludzką ręką „aktorów”. Występowały one w teatrach, teatrzykach obwoźnych i wreszcie w telewizji. Najbardziej znane postacie telewizyjne, poruszane ludzką ręką, lub za pomocą nitek i drucików to:

  • Miś z okienka
  • Smok Telesfor i Teodor
  • Pies Pankracy
  • Dwa Michały
  • Kulfon i Monika

Nie sposób byłoby wymienić tutaj wszystkich zagranicznych, ale wypadałoby chociaż trzy najbardziej znane Muppet Show, Fraglesy oraz Ulica Sezamkowa. Wszystkie one bawiły, śmieszyły, ale przede wszystkim uczyły tolerancji i szacunku do innych.

A może by tak …

Wszyscy wiemy, że moloch zwany Telewizją Publiczną wyciąga z nas ogromne pieniądze, w postaci abonamentu, na tak zwaną działalność kulturalno-oświatową, której to działalności jakoś nie wiele tam widać. No chyba, że wypowiedzi polityków, albo działaczy sportowych taką określić. Dlatego może dobrze by było, gdyby ktoś z zatrudnionych tam wybitnych fachowców wysilił odrobinę szare komórki i zrobił coś na miarę Ulicy Sezamkowej, albo przynajmniej Psa Pankracego. Tak, żeby jakich bohater pozytywny, lubiany przez młodzież, powiedział coś czasami o etyce, tolerancji i rozumieniu innej osoby. Oczywiście nie w tamten przestarzały sposób, bo nie byłby wiarygodny, trzeba wymyślić współczesną formułę, coś co mogłoby konkurować z wszechobecną przemocą i kultem celebrytów.