Wymarzony prezent dla najmłodszych

Kiedy zbliża się czas świąt, Dnia Dziecka czy urodzin malucha uporczywie przeglądamy sklepy internetowe i porady na blogach dotyczące wyboru prezentów. O ile wymyślenie podarunku dla osoby dorosłej może być łatwiejsze, bo prościej jest nam postawić się w jego sytuacji, o tyle prezent dla dziecka wybiera się trudniej. W dodatku jest tyle zabawek, ubranek i akcesoriów do wyboru, że można się w tym wszystkim bez wątpienia pogubić. Co więc zrobić?

Postaw na klasykę

Podczas gdy jedni poszukują najbardziej wyszukanych pomysłów, nowoczesnych gadżetów i zabawek z bohaterami najbardziej popularnych aktualnie bajek, warto pójść w przeciwną stronę. Dzieci nie myślą naszymi kategoriami i nie liczy się dla nich to, ile wydaliśmy na podarunek, lecz to czy wybraliśmy go z serca i uwzględniając wrażliwość, zainteresowania i potrzeby konkretnego dziecka. Warto przypomnieć sobie, co cieszyło nas w dzieciństwie oraz jakie zabawki nigdy nie wyszły z użycia. Może będzie to koń na biegunach do beztroskiego bujania, może lalki szmacianki do nieustannego przytulania i zabaw w spotkania przy herbatce, może drewniane klocki dające mnóstwo możliwości albo książka z bajką o „Kopciuszku”, czy z ponadczasowymi wierszami Brzechwy lub Tuwima. Może to nam znudziły się takie zabawki, ale pozwólmy poznać je najmłodszym i pokochać je tak, jak poprzednie pokolenia.

Dlaczego nie najnowocześniejsze gadżety?

Spokojnie, przyjdzie czas i na takie prezenty i to szybciej niż myślisz. Jednak kilkulatek ich nie potrzebuje, a do najprzedniejszej zabawy potrzeba mu naprawdę niewiele. Kiedy rynek ogarnęły plastikowe lalki wyglądające jak modelki, chyba nikt nie myślał, że za kilka czy kilkanaście lat powróci moda na lalki szmacianki. Dziewczynki kochają je, bo są podobne do nich, a nie do wyidealizowanych kobiet z pierwszych stron gazet. Mogą się z nimi na swój sposób zaprzyjaźnić. Szmaciana lalka może w jednej chwili być zwykłą dziewczynką, by za chwilę zamienić się w niezwykłą królewnę lub stać się ukochaną przytulanką do zasypiania. Do plastikowych lalek tak łatwo się nie przytulimy. Tak samo klocki. Dziecko nie musi mieć gotowych zestawów, z których stworzy konkretny zamek, farmę lub coś innego. Choć to nie są złe zabawki, to czasem lepiej dać dziecku coś prostszego, jak drewniane klocki, by mogło samo wymyślać, tworzyć i eksperymentować.

Kto jeszcze pamięta pacynki i te inne stwory ?

Wrażenia jakie robią na nas współczesne techniki animacyjne w prost nie da się opisać. Zapowiedzi najnowszej edycji „Króla Lwa” powalają grafiką, podobnie kiedyś działały na nas  „Potwory i spółka”, a wcześniej „Toy Story” itd. Jest w nas coś takiego, że uwielbiamy zmyślone, niesamowite historie odgrywane przez aktorów w maskach, lalki poruszane na nitkach, lub nawet postaci animowane.

Na szczególną uwagę zasługują tu lalki poruszane przez osobę znajdującą się za specjalną zasłoną. Łączą one bowiem niesamowitość postaci animowanej z zaletami występu na żywo. Lalka tego typu osadzona jest w specjalny sposób na dłoni (pacynki, lalki mimiczne), lub były poruszane na nitkach (marionetki). Niekiedy, dla lepszego efektu, łączyło się obie te techniki. Jest to tradycja stara i obejmująca wiele kontynentów. Przykładem choćby japoński teatr lalki Bunraku, czy chiński teatr cieni.

Lalki XX wieku, łezka w oku.

Pokolenie, które obecnie jest dorosłe, miało w nich szczególne upodobanie. Z zapartym tchem oglądało się przedstawienia w których główne role odgrywały pacynki, marionetki, kukiełki, lalki mimiczne i wiele innych wykonanych i poruszanych ludzką ręką „aktorów”. Występowały one w teatrach, teatrzykach obwoźnych i wreszcie w telewizji. Najbardziej znane postacie telewizyjne, poruszane ludzką ręką, lub za pomocą nitek i drucików to:

  • Miś z okienka
  • Smok Telesfor i Teodor
  • Pies Pankracy
  • Dwa Michały
  • Kulfon i Monika

Nie sposób byłoby wymienić tutaj wszystkich zagranicznych, ale wypadałoby chociaż trzy najbardziej znane Muppet Show, Fraglesy oraz Ulica Sezamkowa. Wszystkie one bawiły, śmieszyły, ale przede wszystkim uczyły tolerancji i szacunku do innych.

A może by tak …

Wszyscy wiemy, że moloch zwany Telewizją Publiczną wyciąga z nas ogromne pieniądze, w postaci abonamentu, na tak zwaną działalność kulturalno-oświatową, której to działalności jakoś nie wiele tam widać. No chyba, że wypowiedzi polityków, albo działaczy sportowych taką określić. Dlatego może dobrze by było, gdyby ktoś z zatrudnionych tam wybitnych fachowców wysilił odrobinę szare komórki i zrobił coś na miarę Ulicy Sezamkowej, albo przynajmniej Psa Pankracego. Tak, żeby jakich bohater pozytywny, lubiany przez młodzież, powiedział coś czasami o etyce, tolerancji i rozumieniu innej osoby. Oczywiście nie w tamten przestarzały sposób, bo nie byłby wiarygodny, trzeba wymyślić współczesną formułę, coś co mogłoby konkurować z wszechobecną przemocą i kultem celebrytów.